- Jesteśmy w Poznaniu, dosiadło się do nas jak widać dwóch chłopców: Dylan i Marcin. Kolejny przystanek za dwie godziny.
Oh, przedstawiła mnie. Okej. Patrzałem się przez okno, nic ciekawszego nie przyszło mi do głowy. Znowu usłyszałem rozmowy z tyłu, nagle ktoś popukał mnie w plecy, a ja odwróciłem się.
- Ty jesteś ten Dylan czy Marcin?
- Dylan.
- Ja jestem Rafał. - Podał mi rękę. - Jesteś tu sam?
- Eee, tak. Nie miałem co robić w domu i tak jakoś wyszło.
- A, no widzisz, ja też jestem sam. Przysiądziesz się do mnie? Porozmawiamy sobie.
Kusząca propozycja, nie będę w końcu całej drogi siedział sam. Nie brałem nic ze sobą, usiadłem obok niego. Z tyłu było siedmiu ludzi, wszyscy gadali o czymś i śmiali się głośno. Rafał przedstawił mi wszystkich i po chwili czułem się, jakbym znał ich od zawsze. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym całe dwie godziny, dopóki autobus się nie zatrzymał. Nie wychodziliśmy z niego, dalej gadaliśmy. Wsiadły dwie osoby. Obydwie miały około trzynastu lat. Normalnie mówiłbym, że to dzieci, ale jedna z nich miała w sobie coś, co nie pozwalało mi o niej zapomnieć. Popatrzała na mnie i od razu odwróciła wzrok. Liczyłem na to, że nie zorientowała się, że mi się podoba, w końcu jest wiele młodsza. Zajęła miejsce kilka siedzeń przede mną. Znowu zaczęliśmy wszyscy rozmawiać. Byliśmy dosyć głośno, a ona co jakiś czas śmiała się z tego, co mówiliśmy. Na niektórych przystankach wychodziłem, wtedy zdarzało się krzyżować z nią spojrzenia. Zastanawiałem się, czy może też jej nie wpadłem w oko, choć to pewnie trochę beznadziejne, bo nie znaliśmy się. Na pewno nie była w moim typie, zresztą po tym, co zrobiła mi moja stara dziewczyna chyba nigdy nie zwiążę się z kimś, kto jest z innego miasta. To było tylko wakacyjne zauroczenie. Zaczęło się robić późno, a ja byłem trochę śpiący, ale pomimo to nie zasnąłem, dopóki nie zrobił tego Rafał. Obudził mnie głos z megafonu, że jesteśmy we Francji i wjeżdżamy na prom, a to musiało oznaczać tyle, że przez najbliższą godzinę będę miał szansę, żeby z nią porozmawiać. Wysiedliśmy i poszliśmy schodami na górę. Trzymałem się blisko z ludźmi z którymi gadałem w autobusie, ale wypatrywałem tej dziewczyny. Chodziła z kilkoma innymi w jej wieku, chyba są razem w pokoju. Poprosiłem Rafała, żebyśmy przeszli się po promie, tak naprawdę chciałem pójść za nimi, usłyszeć o czym gadają.Z rozmowy wywnioskowałem, że mój obiekt westchnień ma na imię Alex i idzie do pierwszej gimnazjum. Dwa lata młodsza, nie jest źle. I miałem rację. We czwórkę były razem. Ale tamte jakoś mi do niej nie pasowały, wyglądały jak dzieci. Pierwsza - krótkie brązowe włosy, po ciuchach było widać, że rodzice ją ubierają. Druga - drobna, długie brązowe włosy, do ubrań się nie przyczepiam, było dobrze. W ręce trzymała torbę z bohaterami jakiejś kreskówki. Trzecia? W sumie nawet nie wyglądała jak dziecko, była tego samego wzrostu, co Alex, długie włosy pofarbowane na czerwono. Nie ukrywam, że była gruba. Bardzo gruba, ale nie ukrywając tego, ubrana była w obcisłe rurki i odważną bluzkę. Widać było, że uważała się za lepszą od wszystkich, żałosne. Wstały, ja po chwili zrobiłem to samo i razem z Rafałem poszliśmy za nimi.
- Co ty tak się dużo ruszasz? - Odezwał się. - Nie możemy usiąść w miejscu?
- Nie usiedzę, nie potrafię. - Próbowałem coś wymyślić na poczekaniu. - Chodź, pozwiedzamy prom.
Nie odzywał się już, więc poszliśmy. Alex i ten czerwonowłosy BigMac "obgadywały" kolesi, którzy im się podobali. Byli to w większości chłopcy w moim wieku. Nie podobało mi się trochę to, ale próbowałem się dowiedzieć, jakich ona lubi.
- Jak chodzisz, wieśniaro?! - Wrzasnęła nagle grubaska. - Nadepnęłaś mi na Vansa!
Tak, już było wiadomo, że ma się za lepszą. Rzeczywiście, miała Vansy na sobie. Szpan?
- To mi nie wchodź pod nogi. - Usłyszałem głos Alex, był jakiś inny, niż głos reszty dziewczyn. Taki czysty...
- Ja? Wchodzić pod nogi tobie? - Afera o to, że nadepnęła jej na buta? Coraz bardziej jej nie lubiłem. - Naucz się chodzić i tyle! I nie...
- Człowieku, czy ty się czujesz dobrze? - Nie wytrzymałem i wtrąciłem się. Poczułem wzrok Alex na sobie. - Normalni ludzie czekają na "Sorry" i mówią, że nic się nie stało. I nie wyzywają od wieśniar!
- Dobra, możliwe, że trochę przesadziłam. - Kocham być starszym. Chociaż straszenie dzieci chyba nie jest okej. - Sorry.
Odszedłem i pociągnąłem za sobą Rafała. Usiedliśmy w kawiarni i spojrzałem na zegarek. Mieliśmy 3 minuty na znalezienie autobusu, więc pobiegliśmy na dół.
___
Wiem, że trochę chaotyczne to, ale obiecuję, że inne takie nie będą.
posted from Bloggeroid